W końcu doszła do pierwszych drzwi. Wiedziała, że to nie ładnie samemu włóczyć się po czyimś domu i patrzeć co kto ma w danym pokoju, lecz ciekawość zwyciężyła, a poza tym to już był jej dom. A może chciała znaleźć łazienkę albo kuchnię? W razie czego mam wymówkę, pomyślała i pchnęła wysokie białe drzwi z kryształową klamką.
W środku była kolejna sypialnia. Cała była skąpana w bieli, aż bolały oczy. Podłoga była z polerowanego jasnego drewna pokryta gdzie nie gdzie białymi dywanami. Ściany również były białe, a ich jedynymi ozdobami były przeróżne obrazy Moneta. I nawet był tam ulubiony obraz Lucy, ten z żaglówkami, który był ostatnim obrazem przed jadalnią w jej starym domu. Po jej prawej stronie przy ścianie stało duże podwójne łóżko z białą pościelą i toną poduszek również białych. Przy równoległej ścianie stała ogromna szafa, która byłaby zdolna pomieścić zawartość jej walizek a nawet same walizki i jeszcze byłoby sporo wolnego miejsca. Obok szafy, po jej lewej stronie stała toaletka z lustrem. W rogu, przy toaletce znajdowała się niewielka kanapa ze stoliczkiem do kawy. Przytulnie, no nie powiem, pomyślała Lucy i opuściła pokój, gdyż biel już strasznie gryzła ją w oczy. Zamknęła z powrotem drzwi i otworzyła kolejne, za sobą. Tym razem dotarła tam gdzie chciała:
-Pokój muzyczny.- Wyszeptała wchodząc do pomieszczenia z fortepianem na środku pokoju i innymi instrumentami pod ścianą. Fortepian był taki sam jak u niej w domu: czarny jak smoła. Pasował do ścian pokoju skąpanych w kolorze czekolady. W przeciwieństwie do pokoju, w którym przed chwilą była, w tym panowały ciemne kolory. Usiadła na specjalnym stołeczku i palcem zagrała trzy melodie, aby sprawdzić czy fortepian jest nastrojony. Spod jej palców wyszły idealne dźwięki. Świetnie, pomyślała i zaczęła grać ,,Awake and Alive" zespołu Skillet podśpiewując sobie. Miała dosyć suche gardło, więc ciężko jej było śpiewać czysto, więc śpiewała bardzo cichym głosem.
Nie zauważyła, kiedy w progu pojawili się służący rodziny. Dopiero się skapnęła, kiedy podeszła do niej dziewczyna z długimi bordowymi włosami i azjatycką urodą. Wtedy przerwała swój koncert:
-To ty tak pięknie grałaś?- Zapytała Azjatka badawczo przyglądając się jej, a Lucy nieśmiało pokiwała głową
-Bardzo ładnie.- Usłyszała gruby, aczkolwiek miły głos oraz klaskanie. Odwróciła się i zauważyła bardzo, ale to bardzo wysokiego mężczyznę w garniturze o ostrych rysach twarzy, który z łagodnym i ciepłym uśmiechem bił jej brawo, a razem z nim reszta pokojówek, które wyglądały przy nim jak gimnazjalistki, pomimo iż były dorosłe.
-No co ty, Chris. Miałeś na myśli pięknie, a nie tylko bardzo ładnie.- Skarciła go Azjatka, a Lucy powoli odsunęła się od fortepianu
-Tak, Yuki. Pięknie zagrała.- Poprawił się- I czy mogłabyś coś jeszcze zagrać? W tym domu nikt nie gra na fortepianie, więc dla nas jest to nowość.- Wytłumaczył powoli, a Lucy kiwnęła głową z radością i przystąpiła do zagrania ,,Impossible". Razem do niej w śpiewaniu przyłączyła się dziewczyna z azjatycką urodą, która najwyraźniej znała tą piosenkę. Miała piękny głos. Nagle nie wiedząc czemu dziewczyna umilkła i szybkim krokiem pospieszyła do pustych już drzwi. Lucy przerwała swoją grę i wpatrywała się w wychodzącą dziewczynę, gdy na korytarzu rozległ się znajomy głos:
-Co tam robiłaś Yuki?- Zapytał uprzejmie Adam ubrany tylko w spodnie i śnieżnobiałe skarpetki
-Ja.. No bo, wie panicz...- Jąkała się; pierwszy raz widziała go w takim stanie oraz miała okazję podziwiać jego wyrzeźbiony tors i mięśnie ramion
-Ktoś tam jest?- Zapytał zaglądając- Oo, tutaj jesteś. A ja cię wszędzie szukałem.- Wszedł do pomieszczenia z rozczochraną czupryną i w wygniecionych spodniach- Już od rana grasz? Mogłem się tego spodziewać.- Powiedział z uśmiechem i usiadł koło niej- No, a teraz zgodnie z obietnicą zagraj mi coś.- Nakazał, a Lucy już miała uderzyć w klawisze, gdy zdała sobie sprawę z tego, że nie wie co ma zagrać
-Ale...- Zaczęła
-Hm? Coś nie tak? Yuki, wyjdź!- Nakazał, a dziewczyna pospiesznie zniknęła z progu
-Nie! Ona może zostać.- Powiedziała łagodnie Lucy- Chodzi o to, że nie wiem co zagrać...
-W porządku. To zagraj mi ,,Highway to Hell".- Zaproponował- I możesz wejść Yuki...- Dodał po chwili, a dziewczyna wróciła i tym razem podeszła bliżej
-Ale ja nie znam tego...- Sprzeciwiła się nieśmiało Lucy; znała tylko refren piosenki
-Nie znasz ,,Highway to Hell"?!- Zapytał nie dowierzając
-Znam, ale potrafię zagrać inną piosenkę z piekłem tytule.- Szybko zaproponowała
-No to zagraj.- Nalegał z entuzjazmem, a ona zaczęła delikatnie muskać opuszkami palców klawisze fortepianu, wygrywając melodię ,,It snows in hell" zespołu Lordi. Cicho podśpiewywała tekst piosenki, a Adam patrzył na nią z osłupieniem, jakby nie wierzył, że ona potrafi grać. Po chwili jej cichy śpiew stał się głośniejszy, a dźwięki pod jej palcami stawały się wyraźniejsze i bardziej pewne. Jej narzeczony wpatrywał się w nią z podziwem i szerokim uśmiechem. Jest świetna w tym co robi, pomyślał przelotnie i objął ją troskliwie, przez co Lucy drgnęła wciskając zły klawisz i odrobinę psując utwór, lecz szybko to naprawiła. Czuła się strasznie niezręcznie, pomimo iż to był jej przyszły mąż. Nie lubiła, gdy ktoś kogo nie znała dłużej niż co najmniej miesiąc przytulał się do niej, ani ją obejmował, nawet jeżeli był to jej narzeczony...
Przerwała grę w geście protestu. Wyprostowała się i odwróciła swoją twarz w kierunku jego twarzy, aby powiedzieć mu, by jej nie obejmował, lecz w tym momencie poczuła na swych ustach smak jego ust. Pocałunek był niezwykle delikatny, trwał zaledwie pięć sekund. Adam powoli odsunął się od niej i popatrzył jej w oczy. W tych niebieskich oczach czaiły się łzy, a na twarzy malowało zaskoczenie i wykwitał prawie bordowy rumieniec. Chłopak poczuł jakby ktoś wbił mu szpilkę w serce:
-Ja... Ja nie chciałem...- Nie dokończył, bo Lucy zacisnęła dłonie w pięści i szybko opuściła pokój- Lucy, proszę, zaczekaj!- Zawołał za nią, lecz nie chciała go słuchać; miała gdzieś kary i inne rzeczy, czegoś takiego nie będzie znosiła!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz