Kiedy tylko Lucy ukłoniła się przed zebranymi zauważyła, że młody chłopak wpatruje się w nią jakby ją oceniał. Po chwili starszy mężczyzna wstał z krzesła i delikatnie się ukłonił. Przeraził ją jego wzrost:
-Dobry wieczór. Przepraszamy, że przerywamy twój sen, lecz dotarcie tutaj zajęło nam cały dzień.- Wytłumaczył łagodnym głosem - Nazywam się Arthur Clockwork, a to moja rodzina: Adam- mój syn.- Powiedział spoglądając w stronę młodego chłopaka, który pospiesznie podniósł się z siedzenia; on również był przerażająco wysoki, ale nie tak jak jego ojciec- A to moja żona, Yvette.- Podał jej rękę, aby wstała, po czym delikatnie dygnęła na wysokich czarnych obcasach...:
-Bardzo miło nam poznać.- Podszedł do niej Markus i pocałował jej dłoń- Proszę, usiądźcie. Na pewno jesteście bardzo zmęczeni po podróży.
-Dziękujemy.- Odparła szelmowskim głosem Yvette i usiadła z powrotem na swoje miejsce; to samo uczynił jej mąż; tylko Adam stał i wpatrywał się w Lucy. Zaraz jednak powoli podszedł do niej i lekko się ukłonił:
-Mogę prosić do tańca?- Zapytał głębokim jak na jego wygląd głosem
-Eem... Tak, oczywiście.- Przez chwilę była zdumiona jego zachowaniem, lecz jak trzeba to trzeba...
Nie wiadomo skąd któraś z pokojówek zaczęła grać na fortepianie ,,Wiosennego Walca" Chopina. Adam delikatnie położył swoją dużą dłoń na jej biodrze, a drugą ujął jej rękę, natomiast Lucy położyła swoją dłoń na jego ramieniu. Niestety jej partner okazał się tak wysoki, że musiała stać na palcach. Blondyn wziął głęboki wdech i zaczął ją prowadzić cicho szepcząc ,,raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy". Tak udzielił jej się szept, że również zaczęła z nim liczyć kroki. Jak się okazało Adam świetnie tańczył i był idealnym partnerem. Przyjemnie im się razem tańczyło.
Po zatańczeniu jeszcze dwóch utworów w końcu odsunął się od Lucy i podszedł do swego ojca. Szepnął mu coś na ucho, po czym się odezwał:
-Mogłabyś zapisać na kartce swoje imię i nazwisko?- Zapytał blondyn, a piętnastolatka pokiwała głową biorąc do ręki kartkę i długopis od jednej ze służących. Napisała pięknym pochyłym pismem ,,Lucy Friday" i podała karteczkę Adamowi, który skreślił jej nazwisko i obok dopisał swoje, co razem tworzyło ,,Lucy
-Od teraz nazywasz się Lucy Clockwork. I jesteś moją żoną.- Oznajmił z dumą i radością w głosie, a Lucy zaparło dech w piersiach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz