sobota, 16 lipca 2016

Rozdział 5 Adam Clockwork

Gdy Elisabeth wreszcie przyprowadziła Lucy do jadalni goście zasiedli przy stole i czekali na dziewczynę. Pierwszą osobą jaką rzuciła się w oczy piętnastolatce był młody chłopak o jasnej cerze z bardzo jasnymi blond włosami, o spokojnych szarych oczach i bardzo atrakcyjnych rysach twarzy. Ubrany był w czarną bluzę z kapturem, ciemne jeansy oraz szare conversy do kostek. Po jego lewej stronie siedział starszy od niego mężczyzna o podobnej urodzie. Prawie te same włosy, tylko o jeden odcień ciemniejsze, tygodniowy zarost, szare oczy o melancholijnym spojrzeniu, łagodne rysy twarzy. Na sobie miał granatowy garnitur oraz czarne oksfordy. Obok niego siedziała kobieta, na oko trzydziestoletnia. Jej karnacja była lekko opalona. Posiadała długie brązowe włosy, piwne oczy oraz bardzo wydatne usta. Była skąpo ubrana w małą czarną z głębokim dekoltem, co najwyraźniej spodobało się Markusowi, który wpatrywał się w nią jak w obrazek.
Kiedy tylko Lucy ukłoniła się przed zebranymi zauważyła, że młody chłopak wpatruje się w nią jakby ją oceniał. Po chwili starszy mężczyzna wstał z krzesła i delikatnie się ukłonił. Przeraził ją jego wzrost:
-Dobry wieczór. Przepraszamy, że przerywamy twój sen, lecz dotarcie tutaj zajęło nam cały dzień.- Wytłumaczył łagodnym głosem - Nazywam się Arthur Clockwork, a to moja rodzina: Adam- mój syn.- Powiedział spoglądając w stronę młodego chłopaka, który pospiesznie podniósł się z siedzenia; on również był przerażająco wysoki, ale nie tak jak jego ojciec- A to moja żona, Yvette.- Podał jej rękę, aby wstała, po czym delikatnie dygnęła na wysokich czarnych obcasach...:
-Bardzo miło nam poznać.- Podszedł do niej Markus i pocałował jej dłoń- Proszę, usiądźcie. Na pewno jesteście bardzo zmęczeni po podróży.
-Dziękujemy.- Odparła szelmowskim głosem Yvette i usiadła z powrotem na swoje miejsce; to samo uczynił jej mąż; tylko Adam stał i wpatrywał się w Lucy. Zaraz jednak powoli podszedł do niej i lekko się ukłonił:
-Mogę prosić do tańca?- Zapytał głębokim jak na jego wygląd głosem
-Eem... Tak, oczywiście.- Przez chwilę była zdumiona jego zachowaniem, lecz jak trzeba to trzeba...
Nie wiadomo skąd któraś z pokojówek zaczęła grać na fortepianie ,,Wiosennego Walca" Chopina. Adam delikatnie położył swoją dużą dłoń na jej biodrze, a drugą ujął jej rękę, natomiast Lucy położyła swoją dłoń na jego ramieniu. Niestety jej partner okazał się tak wysoki, że musiała stać na palcach. Blondyn wziął głęboki wdech i zaczął ją prowadzić cicho szepcząc ,,raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy". Tak udzielił jej się szept, że również zaczęła z nim liczyć kroki. Jak się okazało Adam świetnie tańczył i był idealnym partnerem. Przyjemnie im się razem tańczyło.
Po zatańczeniu jeszcze dwóch utworów w końcu odsunął się od Lucy i podszedł do swego ojca. Szepnął mu coś na ucho, po czym się odezwał:
-Mogłabyś zapisać na kartce swoje imię i nazwisko?- Zapytał blondyn, a piętnastolatka pokiwała głową biorąc do ręki kartkę i długopis od jednej ze służących. Napisała pięknym pochyłym pismem ,,Lucy Friday" i podała karteczkę Adamowi, który skreślił jej nazwisko i obok dopisał swoje, co razem tworzyło ,,Lucy Friday Clockwork":
-Od teraz nazywasz się Lucy Clockwork. I jesteś moją żoną.- Oznajmił z dumą i radością w głosie, a Lucy zaparło dech w piersiach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz