Kiedy w końcu doszła do pokoju muzycznego siadła przy fortepianie, po czym zaczęła grać i śpiewać ,,I will survive" Glorii Gaynor. Lubiła tą piosenkę i delektowała sie nią podczas gry. Oczywiście jak zwykle w drzwiach pojawił się tłum służących domu, którzy uwielbiali nową lokatorkę. Kiedy w końcu skończyła podleciała do niej Yuki i szybko wyprowadziła delikatnie ciągnąc ją za rękę:
-Coś się stało?- Zapytała Lucy
-Jesteś nieubrana!- Zganiła ją pokojówka- Twoja sukienka jest cała wygnieciona i czuć od ciebie alkoholem. Trzeba szybko to zmienić.- Powiedziała twardo i wprowadziła ją do jej pokoju. Gestem nakazała, aby ściągnęła z siebie swoją suknię ślubną, po czym szybko podała dla niej białą koronkową sukienkę do kolan oraz białe Conversy- Dzisiaj powinny być poprawiny, lecz dosłownie nikt już nie ma sił, a poza tym zdecydowana większość gości ma kaca.- Wyjaśniła czesząc jej skołtunione włosy- I wiesz co? Jak tak patrzę na ciebie to ty chyba też nie najlepiej sie czujesz. Ale spokojnie, zaraz wszystkiemu zaradzimy.- Lucy dziwiła się jak bardzo Yuki jest zorganizowana i zaradna; wcześniej wydawało się, że dziewczyna jest lekko roztrzepana i pełna energii, lecz teraz to się zmieniło- No, chodź.- Ponagliła ją i zaciągnęła do kuchni, gdzie podała jej jakąś tabletkę, po której poczuła się o wiele lepiej:
-Co to?- Zapytała
-Może to zabrzmi dziwnie, ale lek na kaca.- Zaśmiał się Yuki- Jest to kombinacja pewnych ziół, o których bladego pojęcia nie mam. Ale na panią Yvette działa.- Szybko wyjaśniła
-To co teraz robimy?
-Wydaje mi się, że powinniśmy zajść do pana Arthura.
-No to prowadź.- Nakazała Lucy, a ona ją poprowadziła.
Po dostaniu leku razem z Yuki pospacerowały po ogromnym ogrodzie i porozmawiały o wczorajszym wieczorze. Jak się okazało pokojówka przez całą imprezę była trzeźwa i trzymała się dosyć blisko swej pani. Opowiedziała jak to Yvette wylała na siebie zupę, jak najmłodsza siostra Lucy- Jennifer tańczyła przez większość nocy z kuzynem Adama, który był jej rówieśnikiem, jak Kali zalecała się do przystojnego młodzieńca, którego niestety Yuki nie znała, jak to pewne grono męskie zorganizowało mecz piłki nożnej oraz jak już pod koniec przyjęcia najlepszy przyjaciel Adama kłócił się z nim kto bardziej pasuje do Lucy. Co prawda Lucy nie pamiętała tego wydarzenia, lecz kojarzyła znajomego Adama. Wysoki, jak jej mąż, szatyn z heterochromią, okularami na nosie i z przyjaznym oraz ciepłym uśmiechem, lecz nie tak urzekającym jak uśmiech Adama. Chyba miał na imię Robert? Albo może Gilbert? Nie pamiętała dokładnie, w każdym razie wiedziała, o którego chłopaka chodziło:
-Przyjaciel panicza często się u nas pojawia.- Poinformowała ją pokojówka
-A po co on tu przychodzi?- Lucy pamiętała swój dom, gdzie nie mieli żadnych gości
-Często chwali się paniczowi swoimi nowymi wynalazkami i pomysłami. Słyszałam nawet, że pisze powieści.-Dodała
-Pisze powieści?- Powtórzyła po niej Lucy
-Mhm. Czasami słyszałam ich urywki. Jest czarującym pisarzem.- Zachwycała się Yuki, a jej pani zapragnęła poznać bliżej Roberta/Gilberta lub jak zwał tak zwał się ten młody dżentelmen.
-Wiesz co, może sprawdzę co u Adama.- Odezwała się wreszcie Lucy po chwili ciszy
-Leć, leć do swojego męża.- Zachichotała pokojówka, lecz ona to zignorowała i poszła w stronę pokoju, w którym rano spała.
-Wiesz co, może sprawdzę co u Adama.- Odezwała się wreszcie Lucy po chwili ciszy
-Leć, leć do swojego męża.- Zachichotała pokojówka, lecz ona to zignorowała i poszła w stronę pokoju, w którym rano spała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz