sobota, 13 sierpnia 2016

Rozdział 13 Szał zakupów

Lucy spacerowała powoli korytarzem. Już ten perfidny czerwony dywan nie gryzł jej bosych stóp. Szła nie spiesząc się zbytnio. Nawet nie wiedziała dokąd iść. Adama prawdopodobnie nie było w domu, a nawet jeśli był to nie porozmawiałaby z nim, gdyż ma kilka pilnych spraw do załatwienia. Panu Arthurowi nie chciała przeszkadzać. Yvette nawet nie zwraca na nią uwagi, a Yuki opróżnia jej walizkę z butami jak zahipnotyzowana.
Spacerowała rozmyślając. Ciekawe co robi moja rodzina? Na pewno Kali kłóci się teraz z ojcem o ubranie, Jennifer biega w piżamie rozczochrana, a mama siedzi w ogrodzie i czyta jakąś książkę. Ech, jak bardzo jej brakowało tego rodzinnego zgiełku. Brakowało jej kogoś bliskiego, kogoś, z kim mogłaby porozmawiać o każdej porze dnia i nocy. A może zadzwonię do nich? Przeleciało jej przez głowę, lecz szybko tą myśl odwiała, gdyż pewnie mieli swoje sprawy do załatwienia.
W końcu doszła do końca korytarza, a co za tym szło znalazła się w ogromnym salonie. Był cały oświetlony słońcem. Na samym środku salonu stała wielka kanapa, a na kanapie leżała Yvette i rozmawiała z kimś przez telefon. Nie chcąc jej przeszkadzać Lucy wycofała się z salonu i już zmierzała w stronę swojego pokoju, gdy usłyszała za sobą głos:
-Ej, mała, poczekaj!- Krzyknęła za nią rozbawiona przyszła teściowa- Co tam, kochanieńka?- Objęła ją ramieniem; Lucy przeczuwała, że to nie wróży nic dobrego- Właśnie zamawiałam dla was mszę.- Oznajmiła dumnym głosem prowadząc dziewczynę korytarzem; ubrana była w dosyć krótką intensywnie czerwoną sukienkę z podkreślonymi wydatnymi kształtami oraz wyraźnie zaznaczoną talią osy, której pozazdrościłaby jej każda kobieta. Na nogach miała wysokie również czerwone szpilki- Wiesz, uznałam, że powinnyśmy się bliżej poznać.- Posłała jej szeroki uśmiech, który przyprawił Lucy o ciarki na plecach- Co chcesz porobić najpierw? O, wiem! Wybierzemy się na zakupy! Tak jak każda przyszła teściowa i synowa.- Zawyrokowała i pociągnęła dziewczynę za sobą na dziedziniec, gdzie stało najnowsze czarne Porsche- Wsiadaj, maleńka.- Zachęciła ją wsiadając na miejsce kierowcy. Lucy przełknęła głośno ślinę, szybko zmówiła w myślach ,,Ojcze nasz" i również wsiadła do samochodu zapinając pasy oraz błagając Boga, by się ten dzień szybciej skończył i by go przeżyła. Chociaż, z drugiej strony, gdyby umarła to nie musiałaby brać ślubu z Adamem, ale zaraz, kto przeczyta książki, które zawsze chciała przeczytać? Nie, zdecydowanie musiała żyć, choćby po to, żeby przeczytać najnowsze książki...
Samochód ruszył z piskiem opon i pomknął asfaltową drogą zostawiając pałacyk Clockwork'ów w tyle:
-Lubisz Jason'a Derulo?- Zapytała Yvette nie czekając na odpowiedź oraz włączając radio, w którym zabrzmiała piosenka ,,Wiggle". Lucy nie cierpiała tej piosenki, tak samo jak czuła, że nie polubi Yvette choćby nie wiadomo jak bardzo tego chciała. Była kobietą, dla której liczy się tylko ona sama i nie obchodziło ją zdanie innych. Lucy uznała, że to cud, iż w ogóle zwróciła na nią uwagę, a może to podstęp? Lub po prostu Yvette nudziła się jak mops i uznała Lucy za swoje wybawienie. W każdym razie kobieta na drodze zachowywała się jak rasowa piratka drogowa. Przekraczała prędkość, tak samo jak z resztą linie ciągłe, nie ustępowała pierwszeństwa, przejeżdżała na czerwonym świetle, wyprzedzała innych kierowców na pasach dla pieszych. Lucy dziwiła się, że nie złapała jej policja i jakim cudem ma prawo jazdy. Gdy w końcu znalazły się w centrum handlowym tam zaczęło się prawdziwe piekło. Yvette ciągała ją za sobą do różnych sklepów z obcisłą i seksowną bielizną oraz innych sklepów z ubraniami typowymi dla niej. Za jakie grzechy? Pytała niemo Lucy Boga za każdym razem, gdy przekraczały próg sklepu. Na końcu Yvette wpadła na wręcz iście diabelski pomysł:
-Hej, mała. Może wpadniemy do sklepu z sukniami ślubnymi? Na pewno coś dla ciebie znajdziemy.- Oznajmiła pędząc do wcześniej wspominanego sklepu zostawiając Lucy ze swoimi zakupami samą na środku centrum handlowego.
-Nie cierpię tej baby.- Mruknęła poirytowana dziewczyna ruszając za Magnatką. Była wściekła, że w ogóle dała się w to wciągnąć. Ciekawe czy Yuki jej szuka? A co jeżeli nie posłuchała i zaczęła rozpakowywać walizkę z książkami. Ugh, udusi ją gołymi rękami! Z jej zamyślenia wyrwał ją irytujący głos Yvette:
-Patrz jaka piękna!- Wskazywała na białą niczym świeży śnieg oraz długą do samej ziemi suknię z wystawy- Koniecznie musisz ją przymierzyć!- Nakazała zabierając od niej torby i wpychając ją do wnętrza sklepu- Poprosimy suknię z wystawy.- Zwróciła się do ekspedientki wyniosłym tonem, kobieta spiorunowała ją wzrokiem i posłusznie podała jej suknię, która z kolei powędrowała do Lucy- No, leć się w nią ubrać.- Ponaglała, a nastolatka niechętnie wykonała jej polecenie. Ogólnie sukienka pasowałaby na nią jak ulał, gdyby miała większe piersi...
-Spokojnie, zawsze można wprowadzić kilka poprawek.- Uspokajała ekspedientka chcąca pozbyć się zarówno sukienki jak i klientek. Chyba też miała nienajlepszy humor. Lucy czuła się w tej sukience całkiem nieźle. Nigdzie jej nie uciskała, była wygodna, nie drapała w skórę, chociaż to była tylko kwestia czasu. Ostatecznie Yvette kupiła sukienkę cały czas wymyślając co raz to lepsze pomysły:
-Nie martw się, kupię ci staniki z push-up'em albo sobie wypchasz stanik, a w skrajności lekko przerobimy tą suknię.- Trajkotała, a Lucy tylko potakiwała tachając zakupy.
Do domu wróciły dopiero w nocy. Yvette uznała, że dziewczyna potrzebuje jeszcze cztery pary butów, rajstopy, welon, rękawiczki oraz koniecznie staniki z push-up'em. Nawet zamówiła fryzjera, makijażystkę oraz bukiet ślubny. Była z siebie dumna w przeciwieństwie do Lucy, która przeżyła chyba najgorszy dzień swojego życia. Kiedy wreszcie weszła do swojego pokoju i rzuciła się zmęczona na łóżko zauważyła, że przed szafą leży jedna z jej walizek:
-Jednak jej nie rozpakowała!- Ucieszyła się nabierając na nowo energii, po czym podpełzła do walizki, gdyż nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Powoli przeglądała jej zawartość i układała książki na półce nad łóżkiem. Kiedy wszystkie jej książki oddychały powietrzem z sypialni, zaczęła rozpakowywać swoje inne osobiste rzeczy, przez co spóźniła się na kolację:
-Proszę.- Krzyknęła słysząc pukanie do drzwi
-Lucy, już prawie po kolacji!- Ponaglała ją Yuki wchodząc do pokoju
-Co? Znaczy, słucham?- Zapytała wsuwając pod łóżko już opróżnioną walizkę
-Chodź na kolację.
-Już miałam iść.- Dziewczyna wstała z podłogi i chwiejnym krokiem ruszyła za swoją pokojówką
-Jak było na zakupach z panią Yvette?- Zachichotała Yuki
-Weź nawet nie pytaj. Powinni to dać w ,,Pile 3" do tortur z górnej półki. Na początku myślałam, że nie dojedziemy do tej galerii, a później zaczął się istny horror.- Zwierzyła jej się
-Wiem co czujesz. Też przez to przechodziłam...-Mówiła z rozbawieniem pokojówka
-Nie wiem co było z tego wszystkiego najgorsze: taszczenie jej zakupów, oglądanie jej w seksownej bieliźnie, przymierzanie sukienek, jakie mi wybierała czy słuchanie Jason'a Derulo...
-Zdecydowanie Jason Derulo.- Zaśmiała się Azjatka, przez co zaraziła swoim śmiechem Lucy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz