środa, 10 sierpnia 2016

Rozdział 12 Rozpakowane walizki

Gdy tylko dotarły do jednego ze śnieżnobiałych pokoi wypełnionym jeszcze porannym słońcem Yuki dopadła leżące na środku pokoju walizki Lucy:
-Czekaj!- Zaprotestowała, a pokojówka szybkim ruchem odsunęła się od walizek- Czemu mam mieszkać w tym pokoju?- Zapytała łagodnym głosem mrużąc oczy od rażącej bieli
-Nie podoba ci się ten pokój?- Odpowiedziała pytaniem Yuki; jej biel nie przeszkadzała
-Nie żebym była wybredna...- Zaczęła Lucy skubiąc niespokojnie jedno pasmo swoich włosów- Ale nie da się w nim wysiedzieć dłużej niż kilka sekund.- Wytłumaczyła- Ta biel jest wręcz... porażająca...
-Zawsze można zaciągnąć zasłony.- Pocieszyła ją pokojówka przysłaniając lekko okna, a dziewczyna westchnęła zrezygnowana, po czym podeszła do swych bagaży i otworzyła walizki z ubraniami.
-Wow!- Zachwyciła się Yuki- Ile masz tu ubrań! Tylko co godzina zakładać co innego.- Rozmarzyła się, a jej oczy rozbłysły
-Chcesz to mogę ci kilka kiecek oddać.- Zaproponowała dobrodusznie Lucy; jej do życia wystarczyła para jeansów i jakiś luźny sweter...
-Nie!- Zaprotestowała Yuki z ożywieniem gestykulując rękami- Nie mogę! Muszę cały czas chodzić w tym.- Pokazała na swe ubranie z nutą urazy w głosie- Ale zawsze mogę ciebie wystroić.- Klasnęła w dłonie- O ile chciałabyś mnie na swoją prywatną służkę.- Zasmuciła się; zadziwiające jak szybko zmieniał jej się nastrój
-To tak można?- Zaciekawiła się Lucy czego nie miała w zwyczaju
-Mhm. Arnie jest prywatnym lokajem pana Arthura i jego syna, a pani Yvette nie ma żadnej służki, bo jej nie potrzebuje.- Wyjaśniła krótko pokojówka myśląc z rozmarzeniem o Adamie; odkąd tu przyjechała zawsze jej się podobał, nawet teraz, kiedy wiedziała, że ma narzeczoną; o dziwo nie czuła niechęci do Lucy, bo wiedziała, że on nigdy nie zwróci na nią uwagi...
-Aha. A co taka prywatna służka robi?- Zapytała ciekawskim głosem Lucy wyrywając Yuki z jej marzeń o Adamie
-Noo może na przykład ubierać swoją panią, doradzać jej, ciągle jej towarzyszy, ale bez przesady, jest jej najlepszą przyjaciółką i takie tam inne bajery.
-Och. Ciekawe.- Lucy pierwszy raz słyszała o prywatnych służkach, znaczy widziała wcześniej na bankiecie jak Magnaci chodzą ze służącymi, ale zawsze wtedy myślała, że oni są bardziej dla ozdoby niż towarzystwa... A poza tym w jej klasie społecznej nie posiadało się prywatnych służących. Co prawda Arystokraci byli dosyć bogaci, ale nie potrzebowali towarzystwa w formie pokojówki albo lokaja... Przez krótką chwilę wyobraziła sobie jakby to Yuki była jej prywatną służką i ta myśl nawet jej się spodobała- To chcesz być moją pokojówką?
-Taaaak!- Pisnęła radośnie służąca- Oczywiście!- Zaczęła skakać z radości po pokoju imitując taniec
-Nie chcę ci tego momentu przerywać, ale chciałabym, byś mi doradziła w co się ubrać.- Przerwała jej niechętnie Lucy; nie wiedzieć czemu skojarzyła Yuki ze swoimi młodszymi siostrami. Może dlatego, że były równie energiczne jak ta pokojówka
-Już!- Nie wiadomo jak Yuki pojawiła się przy Lucy i przeglądała jej walizki- Masz tu za dużo czerni i bieli.- Zauważyła- Ale to nic. Zaraz coś się dla ciebie znajdzie.
-Mhm.- Przytakiwała Lucy i obserwowała jak jej ubrania lądują na białym dywanie zupełnie go zakrywając
-Ooo, jakie to słodziaśne!- Krzyknęła podekscytowanym głosem pokojówka wyjmując jej jasno żółtą bluzę ze śpiącym na środku Pikachu z napisem ,,I want sleep". Dostała tą bluzę od swoich rodziców pół roku temu na święta, lecz nigdy jej nie założyła.- Zaraz coś ci do tego dobiorę.- Oznajmiła z ożywieniem podając bluzę Lucy i zaczęła grzebać w walizce- O! Mam! Przymierz to.- Rzuciła jej do tego lekko podarte jeansy z podwiniętymi nogawkami. Wyszła do łazienki, która znajdowała się dokładnie na przeciwko jej łóżka i ubrała się w to co dała jej Yuki. Przejrzała się w lustrze, które zajmowało całą ścianę przestronnej łazienki, która nieznośnie przypominała jej wcześniejszą łazienkę, tylko że ta była gdzieś z trzy razy większa... Cóż, nie wyglądała najgorzej, nawet musiała przyznać, że wygląda świetnie. Yuki ma na prawdę świetnego nosa do stylizacji. Kiedy wróciła do sypialni wszystkie jej ubrania były elegancko poukładane w gigantycznej szafie, która stała przy prostopadłej ścianie od  łóżka po jego lewej stronie czyli na przeciwko drzwi wejściowych do pokoju. Dwie walizki leżały sobie spokojnie pod łóżkiem czekając aż znów kiedyś przydadzą się swojej właścicielce; na początku Lucy myślała, że jej pokojówka jest bałaganiarą, a tu taka niespodzianka...
-Pozostałych walizek nie rozpakowywałam.- Oznajmiła Yuki z dumą w głosie
-Dzięki.- Podziękowała Lucy i otworzyła dwie pozostałe i dopiero w tym momencie Yuki skapnęła się, że jej pani wygląda olśniewająco w tych ubraniach
-Yay! Wyglądasz przesłodziaśnie!- Krzyknęła uśmiechając się szeroko z osiągniętego rezultatu, po czym zajrzała do walizki z butami- Zaraz dobiorę ci do tego jakieś buty, no bo przecież nie będziesz paradowała po domu na bosaka.- Wyjaśniła grzebiąc się w torbie
-A nie dostanę jakichś kapci?
-Nie. I tak codziennie podłogi są odkurzane z jakieś sześć razy.- Odparła beztrosko, jakby obowiązek ogarniania domu już jej nie dotyczył
-Aha.
-Masz.- Podała jej krótkie trampki Converse All Star w kolorze czarnym niczym jej oczy- Powinny do tego pasować.- Zapewniała ją i nagle coś się jej przypomniało- Czekaj! Masz, jeszcze skarpety.
-Dziękuję.- Podziękowała jej Lucy najpierw odbierając jej swoje białe stopki, a później je zakładając na bose stopy, których podeszwa była lekko zaczerwieniona od gryzącego czerwonego dywanu. Gdy skarpetki spoczywały na jej stopach założyła jeszcze trampki i już była gotowa. Spostrzegła, że Yuki starannie i równo niczym robot układa w szafie na najniższej półce buty Lucy:
-Co ty...?- Zaczęła, lecz pokojówka przerwała jej zamaszystym gestem i kontynuowała układanie butów-  Aha... Tylko nie ruszaj ostatniej walizki.- Uprzedziła ją Lucy
-Tak jest!- Zasalutowała jej Yuki na chwilę obracając się na kolanach w jej stronę i przerywając swoją pracę; Lucy posłała jej ciepły uśmiech i wyszła z pokoju...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz