sobota, 3 grudnia 2016

Rozdział 32 Odwiedziny zdrajcy

Kiedy wrócili do domu, każde zajęło się własnymi sprawami. Lucy musiała przygotować sobie sama ubrania do szkoły, gdyż Yuki została pilnie wezwana do domu. W sumie to nie był dla niej jakiś wybitnie wielki problem. Potrafiła sama o siebie zadbać. Kiedy skończyła się pakować i szykować sobie ubrania wyszła na korytarz i niemal natychmiast natknęła się na Chris'a:
-Witaj panienko. - Uśmiechnął się przyjaźnie do niej i już chciał ją wyminąć
-Chris, poczekaj.
-Hm?- Odwrócił się do niej z zapytaniem wymalowanym na twarzy
-Z Adamem wszystko w porządku? Jak długo będzie zajęty?- Dopytywała się
-A czemu ma być z nim coś nie w porządku? Panicz ma się świetnie. A co do jego czasu, to przez jeszcze jakieś trzy godziny nie będzie go w domu. Teraz jest w fabryce i pomaga panu Arthurowi w sprawach papierkowych.- Poinformował ją
-A Yvette?
-Pani Yvette jest w tej chwili u koleżanki, na drugim końcu miasta, na zebraniu kobiet niepracujących, które jest organizowane przez kobiety z okolicy, ale ona się zapisał, gdyż zrobiła to jej rywalka i chce ją zdenerwować. Ach.- Wszystko wypowiedział na jednym oddechu
-Dziękuję ci Chris.- Podziękowała mu i wróciła do swojego pokoju.
Teoretycznie była sama w domu, prócz służących i Chris'a. Usiadła przy biurku i uruchomiła ,,komputer", ale w tych czasach nie można było tego tak nazwać. Ludzie to nazywali ,,komputerem", gdyż pełnił takową funkcję, ale na ogół był to wyświetlany pulpit w formie hologramu, tak samo klawiatura. Obraz wyświetlał się na biurku, więc musiała siedzieć lekko pochylona. Kliknęła w ikonę skype i wybrała połączenie do Rachel. Zajęte. Hmmm, pewnie rozmawia z Albertem, pomyślała i wyłączyła Skype'a. Rozejrzała się po swoim pokoju i w końcu zdecydowała, że poczyta książkę. Tym razem sięgnęła po ,,Panią Noc". Czytała dopóki na dworze nie zapanował mrok. Wtedy znów opuściła swój pokój i ruszyła korytarzem w stronę pokoju swojego męża.
Doszła do drzwi i chwilę przystanęła, aby sprawdzić czy ze środka nie dobiegają jakieś dźwięki. Cisza. Zapukała raz, potem drugi. Nadal nic. Już miała odejść, gdy zza drzwi dobiegł ją przytłumiony głos Adama nakazujący wejście. Ostrożnie zajrzała do pokoju. Adam siedział przy biurku i majstrował coś przy jednym z zegarków:
-Potrzebujesz czegoś Lucy?- Zapytał nie patrząc na nią, był zbyt pochłonięty zegarkiem
-Nie.- Powiedziała cicho czym przykuła jego uwagę
-Coś się stało?- Zainteresował się przerywając swoją pracę
-Nie. Tylko sprawdzałam, czy już wróciłeś.- Posłała mu delikatny uśmiech
-Jesteś pewna?
-Mhm.- Przytaknęła i już miała wyjść, gdy ją zatrzymał
-Lucy...- Zaczął; zatrzymała się w drzwiach- Chodź tu do mnie.- Rozłożył ręce, co oznaczało, że chce się przytulić. Podeszła do niego nieśmiało i prawie utonęła w jego objęciach- Kocham cię.- Szepnął jej do ucha i mocniej do siebie przytulił. Wtuliła swój policzek w jego ramię i w myślach mu odpowiedziała, gdyż na głos zbyt bardzo była onieśmielona- ,,Ja też ciebie kocham".
-Adam, jeszcze długo będziesz go naprawiał?- Odkleiła się od niego i zapytała patrząc na biurko
-Nie, zaraz skończę.- Szybko wrócił do pracy i miała okazje oglądać jak jego długie palce szybko oraz zgrabnie skręcają z powrotem zegarek w jedną spójną całość. Gdy już zegarek był złożony spojrzał na jego tarczę, która bezbłędnie pokazywała aktualną godzinę.- Już.- Oznajmił podnosząc się z siedzenia i chowając zegarek do kieszeni. Kiedy siedział czuła się bardziej swobodnie, ale gdy już wstał poczuła się bardziej onieśmielona, ale on zawsze był taki serdeczny i miły, w sumie ciągle taki jest. Przy Adamie nie można było czuć się niezręcznie albo jakoś wybitnie źle. To cudowny chłopak.
Wziął ją za rękę i oboje poszli coś zjeść. Szli korytarzem, gdy nagle natknęli się na Chris'a:
-Paniczu, panienko.- Zwrócił się do nich kłaniając się- W holu stoi chłopak. Twierdzi, że życzy sobie spotkać się z panienką.- Oznajmił. Lucy i Adam spojrzeli na siebie ze zdziwieniem i zmieszaniem, po czym Adam ruszył pierwszy w stronę, z której przybył lokaj. Lucy zareagowała z lekkim opóźnieniem i razem z Chris'em pośpieszyła za mężem.
W holu tyłem do nich stał Nathaniel. Poznała go tylko i wyłącznie po włosach związanych w kucyk. Zdążyła wychwycić tylko taki obraz, bo zaraz rzucił się na niego z pięściami Adam:
-Paniczu!- Zawołał za nim Chris karcącym głosem
-Adam!- Lucy z pomocą lokaja próbowała ściągnąć chłopaka z gościa, aż w końcu im się to udało. Chris przytrzymywał Adama, a w tym czasie Lucy pomagała wstać dla Nathaniela, któremu krwawiła rozcięta warga i czoło. Spojrzała na rannego z troską i żalem, ale nagle przypomniało jej się co zrobił Adamowi. Nie wiedziała co w nią wstąpiło, ale nagle spoliczkowała go. Wszyscy osobnicy płci przeciwnej, którzy aktualnie przebywali w holu, znieruchomieli:
-Jak mogłeś mu to zrobić?!- Wydarła się -Co tobą kierowało?! Co ci to dało?!- Zadawała pytania, na które nie odpowiedział od razu; milczał z opuszczoną nisko głową trzymając się za bolący policzek
-Właśnie po to tu przyszedłem.- W końcu się odezwał przerywając ciszę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz