piątek, 9 grudnia 2016

Rozdział 33 Motywy

-Czemu akurat ze mną chcesz o tym rozmawiać?- Zapytała się go Lucy, gdy sam na sam usiadła z Nathaniel'em w salonie. Tymczasem Adam miał czekać na korytarzu i nie podsłuchiwać.
-Bo on nie będzie chciał mnie słuchać.- Wyjaśnił- A poza tym, nie chce mu mówić tego w twarz. I tak już nisko upadłem...
-Więc, w takim razie opowiedz mi wszystko. Łącznie z powodami i lepiej, żeby były one dobre.- Nie ukrywała, że była na niego wściekła. Ogółem Nathaniel sprawiał wrażenie uprzejmego i sympatycznego, ale teraz wyglądał jak zbity pies, oczy miał podkrążone i cuchnął cygarami.
-Ech. Wszystko się zaczęło odkąd zacząłem pomagać Adamowi w fabryce. Moja starsza siostra poznała jednego typka, który zabierał ją na jakieś przejażdżki. Pewnego dnia nie wróciła do domu na noc. Rodzice pomyśleli, że poszła do koleżanki, więc się o nią nie martwili. Kiedy wróciłem do domu po szkole, nadal jej nie było, a gdy wszedłem do swojego pokoju na biurku leżała kartka z napisem ,,Mamy twoją siostrę. Nikomu ani słowa, bo będzie martwa. Przynieś coś o wartości trzech milionów przed północą za dwa dni. Znajdziemy cię, gdziekolwiek będziesz". I przez dwa dni ukrywałem porwanie mojej siostry, a w między czasie napadłem na Adama i ukradłem tyle zegarków ile dałem radę. Kiedy się z nimi spotkałem, powiedzieli, że moja siostra nie żyje i lepiej żebym oddał im te zegarki, bo mnie też zabiją, więc oddałem im wszystko to co ukradłem.- Gdy to mówił jego ton wyrażał skruchę i rozpacz. Zrobiło jej się go szkoda. Stracił siostrę i najlepszego przyjaciela. - Dalej wszystko potoczyło się dosyć szybko. Zwłoki mojej siostry odnalazł w rzece jakiś Robotnik i uznano to za zwyczajne morderstwo. Nigdy nikomu o tym nie powiedziałem. Nie powiedziałem co wydarzyło się naprawdę.- Westchnął i kontynuował- Za napad z kradzieżą musiałem zapłacić kolosalne odszkodowanie: za ukradzione zegarki i za chirurga, który zaszył plecy Adama.- Przez chwilę milczał- I oto cała historia. Nie oczekuję od ciebie, że mnie zrozumiesz albo, że będziesz mi współczuć. Nie chcę tego. Chcę tylko, aby Adam wiedział, że jest mi przykro, że żałuję tego, co zrobiłem. Niczego nie zyskałem, ale wszystko straciłem. Starszą siostrę, przyjaciół, znajomych, rodzice przestali mi ufać, rodzina się od nas odwróciła, sąsiedzi. Przenieśliśmy się do innej dzielnicy. Teraz powoli zaczynam wszystko od nowa, w miejscu, gdzie nikt nie zna mojej przeszłości i nikt nie widzi we mnie bandyty, złodzieja...- Przerwał na chwilę i już otworzył usta, żeby coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął; chwilę milczał, aż w końcu znów się odezwał- Będę się już zbierał. Zanim ktokolwiek zauważy, że tutaj byłem.- Wstał z kanapy i ruszył do wyjścia
-Nathaniel!- Zawołała za nim Lucy próbując go dogonić, zanim opuści salon- Poczekaj.- Zatrzymał się niechętnie i obrócił na pięcie- Posłuchaj. Przepraszam cię, za to, że...- Słowa utkwiły jej w gardle- Za to, że cię spoliczkowałam.- Zarumieniła się, a on o dziwo delikatnie uśmiechną i położył swoje ręce na jej ramionach
-Nie musisz przepraszać. Niczego nie wiedziałaś, a poza tym zasłużyłem sobie.- Teraz wyglądał troche lepiej niż przed paroma minutami.
-Mam to wszystko opowiedzieć Adamowi?- Zapytała patrząc się w jego zielone, spokojne oczy, które w tej chwili wyrażały smutek i wdzięczność
-Tak, ale wtedy, kiedy już wyjdę. I proszę, nie mówcie rodzicom Adama, że tutaj byłem.- Zdjął swoje dłonie z jej ramion i wyszedł. Tak po prostu, bez żadnego cześć czy do widzenia...
Gdy tylko Nathaniel wyszedł z salonu, Adam do niego wszedł:
-I co ci powiedział?- Dopytywał się zaciekle
-Może lepiej usiądźmy.- Zaproponowała lekko skołowana i wzięła go za rękę, poczuła się bardziej pewnie- To jest... Dosyć osobliwa historia.- Uprzedziła, a on zniecierpliwiony kiwnął głową, więc zaczęła mu opowiadać. Powiedziała wszystko to, co jej powiedziano. W trakcie opowiadania twarz Adama robiła się bardziej łagodna, czasami malowało się na niej zaskoczenie lub smutek.
Kiedy już skończyła opowiadać, podziękował i tak samo jak Nathaniel, wyszedł bez słowa.
Nie wiedziała co ma z sobą zrobić, ale chyba powinna dać czas Adamowi, aby sam na spokojnie wszystko sobie przemyślał. Skierowała swe kroki do pokoju muzycznego. Tam zawsze znajdowała ukojenie. Zasiadła przy fortepianie i zagrała ,,Halo" Beyonce. Była to przygnębiając piosenka, ale w sumie dla Lucy było to bez znaczenia, bo odwzorowywała jej obecne emocje. Nie chciała śpiewać, po prostu grała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz