sobota, 29 października 2016

Rozdział 27 Śniadanie do łóżka

Po nacieszeniu się nocną panoramą miasta Adam zabrał Lucy na łyżwy. Co z tego, że był już koniec lata. Bogatemu wszystko wolno, nawet wejść na lodowisko w środku nocy...
Tak więc po serii upadków wrócili do domu, gdyż Adama rozbolała ręka, a Lucy było zimno od mokrych ubrań. Dzisiejszej nocy postanowili, że zasnął w jednym pokoju, a nawet w jednym łóżku. Podczas, gdy Lucy myła się i przebierała w piżamę w swoim pokoju (należy jej się trochę prywatności), Adam w swojej łazience smarował sobie lewą rękę maścią przeciwbólową, a następnie owinął ją bandażem. Po wykonaniu tej czynności zdjął z siebie praktycznie wszystkie ubrania, prócz oczywiście bielizny. Wszystko powiesił na kaloryferze, a twarz przemył ciepłą wodą. Kiedy wszedł do swojej sypialni zauważył, że Lucy jeszcze nie wróciła. Poczeka na nią. Strasznie zimno jej było, nawet dał jej swoją bluzę, aby się ogrzała. To było zrozumiałe, że potrzebowała ciepłej i odprężającej kąpieli. Zaczął się zastanawiać czy, aby na pewno zrobił dobrze zabierając ją na lodowisko. Przecież już wcześniej widział, że lekko drży, a jej skóra jest blada i zimna. Ale chyba jej się podobało, ciągle się śmiała i uśmiechała jakby jazda na łyżwach sprawiała jej przyjemność. Położył się na łóżku starając zebrać swoje myśli do kupy. Dziewczyna to skomplikowany mechanizm. Trzeba czasu, aby ją zrozumieć. Trzeba ją poznać, aby wiedzieć co należy zrobić w danym momencie. Jeżeli jej nie poznasz ciągle będziesz robił coś źle. Tak, to chyba całkiem niezłe określenie, myślał z przymkniętymi oczami. W końcu usłyszał lekkie pukanie do drzwi. Poprosił o wejście i tak jak się spodziewał w drzwiach stała Lucy:
-No, chodź do mnie.- Podniósł się do pozycji siedzącej i rozłożył swoje długie ręce, a ona zamykając drzwi podreptała do niego i wtuliła się w jego nagą klatkę piersiową. Pachniał wodą, lekkimi męskimi perfumami oraz lasem. Objął ją i pociągnął za sobą, tak że leżała na nim. Stykali się nosami, a Adam zrobił zeza, przez co Lucy zachichotała. Po krótkiej chwili wpatrywania się sobie w oczy chłopak pocałował swoją żonę w usta. Najpierw delikatnie, później bardziej intensywnie, aż w końcu przetoczyli się na bok. I znów wpatrywali się sobie w oczy, przytuleni do siebie niczym namagnesowani. Ona wtulona w jego cudnie pachnącą i umięśnioną klatkę piersiową, a on w jej cudowne i miękkie włosy, które przyjemnie muskały jego twarz.
Po kilku chwilach zauważył, że Lucy oddycha bardziej regularnie i spokojnie, czyli już zasnęła. Powoli puścił ją, a następnie nakrył ich oboje i znowu wrócił do wcześniejszej pozycji. Był zadowolony z dzisiejszego dnia. Po załatwieniu sprawy z żarówkami musiał na chwilę wstąpić do firmy ojca. Jakaś maszyna się zepsuła i masowa produkcja zegarków stanęła w miejscu. Gdy zajechał na miejsce okazało się, że trzeba wymienić pewien element, który ciężko zdobyć, ale ostatecznie udało mu się, tylko musiał objeździć całe miasto aby tą część znaleźć. W każdym razie po załatwieniu problemu, wstąpił na chwilę do Alberta, aby umówić się z nim na za kilka dni na zagranie w jego nową grę. ,,Kiedy Lucy znowu pojedzie do Rachel, to wtedy", obiecał, a jego przyjaciel tylko kiwał głową.
Gdy odjeżdżał od Alberta miał jeszcze godzinę. Nie bardzo wiedział co ma ze sobą zrobić, gdy nagle zadzwonił telefon. To był Chris. Arthur kazał mu przekazać informację, aby Adam dokupił kilka części do zegarków, po czym wymienił całą listę, a Adam wiedział, że dosyć sporo czasu mu to zajmie, ale ostatecznie wyrobił się.
Nawet nie zauważył kiedy sam zasnął z twarzą zatopioną w morzu brązowych włosów.

Rano, nie wiedząc czemu, Adam obudził się na podłodze zawinięty w pościeli. Powoli usiadł i spojrzał na łóżko. Lucy nie było. Gorączkowo spojrzał pod łóżko, aby sprawdzić czy przypadkiem nie leżała po drugiej stronie. Na szczęście nie. Wstał z podłogi i odłożył pościel z powrotem na łóżko. Już miał wejść do łazienki, gdy nagle jej drzwi same się otworzyły, a zza nich wyjrzała Lucy:
-Obudziłam cię?- Zapytała zadzierając głowę do góry, aby spojrzeć mu w oczy
-Nie, sam wstałem. Poczułem, że łóżko jakieś niewygodne.- Zaśmiał się drapiąc po głowie
-W nocy spadłeś z łóżka i nawet nic nie poczułeś...- Wyjaśniła
-No to akurat wiem.- Wszedł jej w słowo
-I próbowałam cię z powrotem na to łóżko wciągnąć, ale nie dałam rady.- Wyżaliła się
-Serio? I dalej spałem?
-Nie. Przebudziłeś się i zacząłeś mamrotać coś o zegarkach, wiec zostawiłam cię na podłodze i przy okazji oddałam kołdrę.- Odparła
-Czekaj, czekaj. Jeżeli dałaś mi kołdrę, to czym się nakryłaś?- Zapytał ze strachem i zakłopotaniem w głosie
-Twoje ubrania są dosyć duże.- Opuściła głowę i rozłożyła ręce eksponując jak bardzo za długie są rękawy jednej z ciemnych bluz Adama, która sięgała jej aż do kolan.- Jaki to rozmiar?- Zadała pytanie retoryczne- XXXL?- Zaśmiała się, a chłopak przytulił ją do siebie i szepnął:
-Wystarczający, aby mogła w nim spać moja piękna żona.- Po czym pocałował ją w czoło
-No już mi nie schlebiaj.- Mocniej się w niego wtuliła.- Muszę ci oddać jeszcze tamtą bluzę.
-To może poczekać.- Zaczęli się powoli kołysać w uścisku
-Ale śniadanie nie zaczeka.- Odparła puszczając go, ale on nie chciał jej puścić
-E tam. Później zjemy.- Rzekł, po czym szybkim ruchem wziął ją na ręce i zaniósł z powrotem do łóżka
-I co ty masz teraz zamiar zrobić?- Zapytała- Co jest ważniejszego od śniadania?
-Śniadanie do łóżka.- Uśmiechnął się, po czym wziął do ręki swój smartfon i napisał wiadomość do jednej z kelnerek- Na co masz dzisiaj ochotę?
-Hmmm, może naleśniki z truskawkami?
-Ok. Jakaś herbata?- Zaproponował
-Yhym.- Pokiwała twierdząco głową, a on usiadł na brzegu łóżka w dalszej części pisząc SMSa; Lucy skorzystała z okazji, więc zbliżyła się do niego i objęła go od tyłu opierając swoje ramiona na jego i przy okazji patrząc na zawartość wiadomości.
-Eee, co ty mi tu zaglądasz.- Przycisnął ekran do swojej nagiej klatki piersiowej, aby Lucy nie widziała co napisał- Z kochanką piszę, nie musisz się o mnie martwić.- Zaśmiał się na powrót pokazując ekran z zamówieniem. W miejscu odbiorcy widniał napis ,,Kuchnia". Gdy skończył pisać przycisnął ,,Wyślij" i odłożył telefon na etażerkę:
-To co teraz będziemy robić?- Zapytała Lucy
-Jak to co? Poczekamy na śniadanie.- Odparł radosnym tonem, po czym odchylił się do tyłu i teraz jego głowa spoczywała na brzuchu Lucy. I tak razem czekali dopóki nie rozległo się pukanie do drzwi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz