sobota, 15 października 2016

Rozdział 25 Talent Rachel

Zgodnie z obietnicą Lucy pojawiła się w rezydencji rodziny Eagle o godzinie trzynastej razem ze swoimi trzema książkami. Adam ją podwiózł i obiecał, że wróci po nią około osiemnastej. Rano wstała wyspana, nawet nie wiedziała kiedy zasnęła. Po prostu obudziła się w ramionach Adama. Kiedy wstała, on jeszcze spał, a była już dziesiąta. Szybko zerwała się z łóżka i poszła do swojego pokoju, aby się ogarnąć, co nie zajęło jej zbyt wiele czasu. Założyła dziś białą podkoszulkę, a na nią rozpinaną bluzę koloru szarego z pyszczkiem Totoro z anime ,,Mój sąsiad Totoro" z podwiniętymi rękawami. Do tego włożyła jeansowe szorty i długie do łydek trampki koloru kory drzewnej. Gdy opuszczała swój pokój zauważyła jak Yuki rozmawia z tym mega wysokim lokajem. Wyglądali jakby się całkiem nieźle dogadywali. Spojrzała na twarz mężczyzny. Gdy wyraźniej się mu przyjrzała zauważyła, że jest młodszy niż na początku jej się zdawało. Mógł mieć mniej więcej tyle lat co Adam, a nawet mniej! Patrzył na Yuki tak jak patrzy na nią Adam, tym rozmarzonym wzrokiem...
W każdym razie teraz stała przed ogromnymi drzwiami i patrzyła się w nie tępo. W końcu postanowiła nacisnąć dzwonek, a drzwi otworzyły się przed nią otworem. Gdy weszła do środka znalazła się w znajomym gigantycznym pomieszczeniu ze schodami rozchodzącymi się w lewo i prawo oraz kryształowym żyrandolem na środku sufitu. Sceneria niczym z wysoko budżetowego filmu o bogatych ludziach. Zaraz... To jest ten sam dom, gdzie kręcono takie filmy! Wszystko się zgadza. Dywany, obrazy, rzeźby... Zachwycała się tym wszystkim, gdy nagle została ,,zaatakowana" przez Rachel, która biegnąc przytuliła się do niej:
-No czeeeeeść!- Zaszczebiotała przyciskając ją do siebie- Czekałam na ciebie już od dwunastej.- Oznajmiła puszczając ją. Ubrana była w różowo pastelową zwiewną sukienkę do kolan z rękawami, jeansową kamizelkę i do tego żółto pastelowe rajstopy, a na nogach krótkie czarne converse.
-Serio?- Zdziwiła się Lucy
-Yhym.- Rachel pokiwała energicznie głową- Nie jesteś głodna?
-Nie, przed wyjściem jadłam.- Odparła brunetka
-No to chodźmy do mnie.- I tak zaprowadziła ją do swojego pokoju w którym panował pastelowy szał. Ściany były skąpane w pastelowym różu, meble oraz futryny drzwi i okien pomalowane na biało, pastelowo żółte zasłony, na parapecie pastelowe wazony z czerwonymi różami, a na ścianach zdjęcia Rachel z dzieciństwa w białych obwódkach. Od wejścia na prawo znajdowało się białe biurko z pastelowo różowym laptopem skąpanym w różnych nalepkach. Prócz laptopa na biurku leżał najnowszy biały smartfon firmy apple z ekranem 3D, pastelowo niebieskie słuchawki nauszne, kilka książek zarówno tych do czytania jak i do szkoły, jedno zdjęcie w białej ramce, kilka mazaków, porozrzucane kredki i niedokończony rysunek w dosyć grubym czystym zeszycie. Po drugiej stronie pokoju stało dwuosobowe łóżko z żółtą pastelową narzutą i całą masą poduszek w przeróżnych pastelowych kolorach. Na przeciwko wejścia znajdowało się okno, a pod oknem niewielka różowo- pastelowa kanapa dla dwóch osób. Nad oknem zauważyła zamontowany niewielki rzutnik wielkości kamerki internetowej, który zapewne był używany do oglądania filmów na ścianie i zamkniętych drzwiach:
-Witaj w moich skromnych progach.- Rzuciła radośnie Rachel
-Wow.- Zachwyciła się Lucy- Masz pokój jak księżniczka.
-E tam. Po prostu lubię pastelowy róż i inne tego typu kolory.- Odparła beztrosko- Co chcesz porobić?- Spojrzała na biurko, po czym zaczęła szybko je sprzątać.
-Eeem, noo nie wiem. Nigdy u nikogo nie byłam, tak, no wiesz... Sama, dla przyjemności.- Wyznała lekko zawstydzona brunetka
-To nic, ja też nie miałam takich gości, więc jesteśmy kwita. Zaraz coś wymyślimy.- Książki do czytania poodkładała na półkę, a książki do szkoły schowała do szuflady w biurku, tak samo jak kredki i mazaki. Teraz na widoku zostały jedynie słuchawki, telefon, laptop i rysunek. To ostatnie miała już pognieść i wyrzucić, gdy Lucy dostrzegła co na nim jest:
-Poczekaj! Nie wyrzucaj tego.
-Co? Dlaczego? Nie wyszedł mi...- Westchnęła Rachel
-Przecież narysowałaś kadr z filmu ,,Mój sąsiad Totoro"! I wyszło ci to bajecznie! Identycznie jak w filmie.- Na dwóch stronach zeszytu widniała scena, gdy dwie dziewczynki czekały z parasolem na przystanku autobusowym, a obok nich stał Totoro również z parasolem.
-Nie wyszedł mi. Totoro z parasolem wygląda okropnie.-  Zamknęła zeszyt i odstawiła go na półkę z książkami
-Daj spokój, ja nawet parasola nie potrafię narysować.- Pocieszyła ją Lucy- Serio, pięknie ci wyszedł ten rysunek. Pokazałabyś mi więcej?- Poprosiła, a Rachel wyraźnie pocieszona z powrotem wzięła do ręki zeszycik i dała go Lucy do obejrzenia; dziewczyna zaczęła oglądać rysunki oraz szkice z przeróżnymi scenami z anime studia Ghibli. Rachel miała powalający talent do rysowania, a przynajmniej takie było zdanie Lucy. Ona w życiu nie narysowałaby nawet jednej postaci. Potrafiła rysować TYLKO drzewa. Nic innego jej nie wychodziło, prócz drzew...:
-Czy to jest ,,Ruchomy zamek Hauru"???- Zapytała Lucy z nutą aprobaty w głosie
-Pokaż.- Rachel rzuciła okiem na stronice zeszytu- Mhm, tak.- Potwierdziła-  Rysowałam to trzy dni, łącznie z kolorowaniem.
-Tak krótko? Ja bym tego nie narysowała, ani nawet pokolorowała tak dobrze jak ty w trzy lata.- Zachwyciła się Lucy i odwróciła kartkę- Ooo, a to na pewno ,,Księżniczka Mononoke"!
-Tak, to ona.- Zaśmiała się blondynka- Ona akurat zabrała mi tylko dwie godziny. Miałam mały problem z wilkiem, ale jakoś sobie poradziłam. Ogółem lubię rysować, ale jeszcze bardziej kolorować.
-Sądząc po rysunkach lubisz oglądać anime?
-Mhm.- Przytaknęła.- Oglądam co noc jedno na rzutniku, chyba, że jestem zajęta albo bardzo chce mi się spać.
-Wow. Ja oglądałam tylko trzy.- Pożaliła się Lucy
-Jeśli chcesz możemy jakieś obejrzeć teraz.- Zaproponowała Rachel, a brunetka energicznie pokiwała głową.- Hmm... Co mogłabym ci puścić...- Zastanawiała się, a w tym czasie Lucy oglądała zdjęcia wiszące na ścianach.- O, wiem! Obejrzymy ,,Tajemniczy świat Arrietty".- Oznajmiła, po czym uruchomiła laptopa; Lucy przyglądała się zdjęciom. Na jednym z nich na oko siedmioletnia Rachel siedzi na huśtawce i patrzy się prosto w obiektyw z szerokim uśmiechem na twarzy. Na następnym widnieje jej zdjęcie klasowe. Była najwyższą i za razem najładniejszą dziewczynką w klasie. Gdy przyjrzała się baczniej zdjęciu dostrzegła Alberta. Największym zdziwieniem było to, że jej znajomy był zadziwiająco niski. Nawet niższy od Rachel. Na nosie miał duże czarne okulary- po tym go rozpoznała. No i oczywiście nie mogło zabraknąć też Adama. Jego można było bez trudu rozpoznać. Był wysoki, szczupły, przystojny, tylko jedna rzecz w nim ją niepokoiła. Jego wyraz twarzy... Jako jedyny nie uśmiechał się. Wyglądał na przygnębionego, jakby ktoś przed chwilą powiedział mu coś przykrego. Zrobiło jej się go szkoda. Chciała się o to zapytać Rachel, lecz w porę uzmysłowiła sobie, że ona niczego nie pamięta. Westchnęła i zorientowała się, że blondynka od dłuższego czasu jej się przygląda:
-Wiesz, że na początku nie wiedziałam, że to Adam?- Zagadnęła Rachel- Zawsze go pamiętałam jako wesołego chłopca, ale na tym zdjęciu nie jest podobny do siebie.- Przekręciła głowę lekko w prawo jakby myśląc, że pod innym kątem dostrzeże chociaż lekki uśmiech na jego twarzy- No, ale nie ważne co było. Ważne co jest i co będzie w przyszłości.- Posłała Lucy wesoły uśmiech, po czym gestem zaprosiła ją na kanapę. Lucy zasiadła na różowo- pastelowym tapczanie, a Rachel zasłoniła okno roletą i włączyła film...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz