sobota, 22 października 2016

Rozdział 26 Noc Neonów

Prócz ,,Tajemniczego świata Arrietty" dziewczyny obejrzały ,,Szept Serca" i ,,Spirited Away: W krainie bogów". Świetnie się bawiły podczas oglądania filmów. Co jakiś czas wymieniały się spostrzeżeniami lub Rachel wzdychała z zachwytem. Po zakończeniu seansów do pokoju zapukał lokaj z prośbą o stawienie się na obiad. Obie posłusznie przeszły do jadalni. Na obiad najpierw była zupa, której Lucy nigdy wcześniej nie widziała, ani nie jadła, lecz bardzo jej smakowała. Na drugie danie był pieczony indyk w sosie orzechowym, z ziemniakami i sałatką. Jeśli chodzi o napój miała do wyboru: Pepsi, Sprite, różowe Frugo, sok pomarańczowy lub jabłkowy i zwykłą wodę mineralną. Wybrała Sprite, tak jak z resztą Rachel, która pomimo tak idealnej figury pochłonęła dwa talerze zupy i wyczyściła talerz z drugim daniem do czysta. Lucy nie za specjalnie smakował sos, którym był polany indyk, w ogóle nie lubiła indyka, ale żeby nie robić przykrości Rachel postanowiła się zmusić do zjedzenia go. O dziwo jadły same, w towarzystwie jednie kamerdynera i kelnerek, które co chwila pojawiały się i znikały.
Po zakończeniu posiłku nie bardzo wiedziały co robić, gdyż zostało tylko trzydzieści minut do osiemnastej. Zaczęcie kolejnego filmu byłoby bez sensu, więc musiały wymyślić sobie inne zajęcie. Wróciły znów do pokoju Rachel i usiadły na kanapie z laptopem, po czym zaczęły przeglądać youtube'a i pokazywać sobie nawzajem filmiki.
W końcu rozległ się dzwonek do drzwi, co oznaczało, że Adam przyjechał po Lucy. Szybko znalazły się w przedpokoju, gdzie już czekał zniecierpliwiony blondyn:
-Co tak długo?- Zapytał, gdy tylko je zobaczył, po czym podszedł do Lucy, schylił się i pocałował ją w policzek
-Byłyśmy zajęte.- Odparła Rachel z lekkim uśmiechem
-Ahaa. Czyżby?- Zaczął droczyć się Adam obejmując swoją żonę
-Taak.- Blondynka skrzyżowała ręce na piersi
-W każdym razie dziękuję Rachel, że zaprosiłaś do siebie Lucy i się nią zaopiekowałaś.- Podziękował
-Nie ma sprawy. Całkiem fajnie było.- Rachel posłała Lucy radosny uśmiech
-Mi też się podobało.- Poparła ją Lucy
-To bardzo się cieszę, że przyjemnie spędziłyście dzień.- Pogłaskał swoją ukochaną po głowie- A teraz, wybacz nam Rachel, ale musimy skoczyć w jeszcze jedno miejsce.- Przeprosił ją chłopak
-Ach, jak tak to lećcie. Później popiszemy na facebook'u?- Zwróciła się do Lucy, która kiwnęła głową na zgodę
-Dobranoc Rachel. I dziękuję za wszystko.- Adam na chwilę puścił Lucy i pocałował wierzch dłoni Rachel
-Dobranoc Adamie.- Odpowiedziała formalnie lekko zarumieniona- Cześć.- Pożegnała się ze swoją przyjaciółką poprzez uścisk
-Cześć.- Lucy również się pożegnała, po czym rozłączyły się z uścisku i trzymając się za ręce opuściła z Adamem rezydencję Rachel.
Kiedy już oboje siedzieli w samochodzie Adam zaczął wypytywać się co robiły i czy podobało jej się:
-Tak, Rachel jest bardzo miłą osobą i myślę, że chyba mogłybyśmy być dobrymi przyjaciółkami- Opowiadała Lucy
-Wiesz, nie ma drugiej tak odpowiedniej osoby jak ona, z którą mogłabyś się zaprzyjaźnić.- Stwierdził z uśmiechem na twarzy Adam
-A tak w ogóle, gdzie my jedziemy?- Zainteresowała się dziewczyna
-Zobaczysz.- Odparł skupiając się na drodze
-No dobrze.- Zgodziła się i oparła głowę o swój zapięty pas, po czym zamknęła oczy i wsłuchiwała się w odgłosy radia, aż lekko przysnęła.
Obudziła się delikatnie szturchana w ramię:
-Ej, śpiochu, wstawaj.- Szeptał Adam; zatrzymali się gdzieś, nie wiedziała gdzie dokładnie.
-Coś się stało? Jesteśmy już w domu?- Zapytała
-Nie, chcę ci coś pokazać. Chodź.- Zachęcił ją, a ona odpięła pas i wysiadła z samochodu. Zimne powietrze owiało jej gołe ręce i nogi. Szybko odwinęła rękawy bluzy, lecz szortów nie potrafiła wydłużyć. Zimne powietrze lekko szczypało jej uda. Na szczęście niebawem obok niej pojawił się Adam, który poprowadził ją w ciemność:
-Gdzie my idziemy?- Zapytała
-Już niedaleko.- Uspokoił ją- To idealna pora, abyś to zobaczyła.- Oznajmił z nutą podekscytowania w głosie
-Adam, boję się.- Wyszeptała mocniej ściskając jego dużą i wiecznie przyjemnie ciepłą dłoń
-Nie masz czego. Jestem przy tobie.- Spojrzał na nią kojąco, a przynajmniej tak jej się wydawało, gdyż wokół panowała wręcz namacalna ciemność. Nie widziała nawet czubka swojego nosa.
W końcu zauważyła lekką neonową poświatę, która przedzierała się przez liście przed nimi. ,,Oznaka jakiejś cywilizacji" pomyślała z ulgą.
-To tutaj.- Powiedział Adam odchylając gałąź i przepuszczając Lucy, która była oślepiona nagłym blaskiem neonów.
-Co to jest?- Zapytała zasłaniając ręką oczy
-Jak zdejmiesz ręce z oczu to zobaczysz.- Objął ją od tyłu i oparł swój podbródek o jej głowę; wypowiedział to z takim zadowoleniem jakby chciał jej pokazać dzieło, które stworzył. Powoli odjęła dłonie od oczu i ku jej zdziwieniu stali na dosyć wysokiej skarpie, ale w stosownej odległości od jej krańca. Przed nią zataczała się panorama nocnego miasta. W oczy rzucał się pewien kształt wykonany z miliona różowych neonów. Prawdopodobnie w budynkach zapalono różowe światła. Wzrok jej się bardziej wyostrzył i zauważyła, że różowe neony tworzą serce:
-Wow.- Oczy jej się rozszerzyły i zrobiła krok do przodu, lecz żelazny uścisk Adama sprawił, że cofnęła się na swoje dawne miejsce
-Lepiej nie podchodź bliżej. Tam teren nie jest stabilny.- Upomniał ją, a ona pokiwała głową
-Piękny widok.- Zachwyciła się
-To specjalnie dla ciebie wiesz?- Zagadnął Adam
-Jak to?
-Noo, normalnie. Kiedy byłaś u Rachel, ja odwiedziłem kilka domów i poprosiłem o zapalenie różowego światła po osiemnaztej na godzinę i aby go nie gaszono.- Odparł- Dałem tym osobom różowe żarówki i małą łapówkę. Cóż, jak widać spełnili moją prośbę.- Rzekł z zachwytem patrząc przed siebie
-Długo ci to zajęło?- Zapytała
-Nie, średnio w jednym domu byłem kilka minut. Tylko chyba w czterech miałem małe problemy, ale jakoś sobie poradziłem.- Pocałował ją w głowę nadal obejmując
-Jesteś niesamowity.- Lekko obróciła się w jego ramionach i teraz oboje się przytulali. Czuła jak jego serce szybciej bije, jak lekko drży oraz jak uśmiecha się zadowolony z siebie
-Kocham cię.- Powiedział mocniej ją przytulając do siebie, a następnie schylając się pocałował ją w usta. Kiedy lekko się od niej odsunął usłyszał jej szept:
-Ja ciebie też kocham.- i jego serce zabiło jeszcze szybciej niż dotychczas...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz