sobota, 24 września 2016

Rozdział 22 Przyjacielski sweter

-Cześć dziewczyny. I jak tam?- Przywitał sie Adam siadając na swoje stałe miejsce obok swojej żony, a Albert obok swojej ex narzeczonej
-Dobrze.- Odpowiedziały obie jednocześnie i zachichotały jak małe dziewczynki
-Widzę, że się chyba polubiłyście, co mnie...- Przerwał, bo Albert kopnął go pod stołem i popatrzył na niego znacząco-... Nas, bardzo cieszy.- Dokończył dyskretnie masując bolący piszczel
-Twoja żona jest taka rozmowna i wesoła.- Oznajmiła zadowolona Rachel
-Doprawdy?- Adam popatrzył badawczym, a zarazem radosnym wzrokiem na Lucy, która cały czas się uśmiechała
-Mhm.- Przytaknęła Rachel- A, mogę ją zabrać na zakupy?
-Kiedy?- Odezwał się Albert, chyba nie lubił jak się o nim zapominało
-Teraz.- Odparła blondynka jakby to pytanie zadał Adam
-No ok. Tylko niedługo wróćcie.- Zgodził się chłopak, po czym obaj z Albertem wstali ze swoich miejsc, aby przepuścić wychodzące dziewczyny:
-Adam.- Zwróciła się do niego Lucy
-Tak?- Chłopcy już siedzieli na swoich dawnych miejscach
-Popilnujesz książki?- Zapytała błagalnym głosem
-Oczywiście, ale pod jednym warunkiem...- Nie dokończył, bo Lucy znała ten warunek. Lekko się pochyliła i pocałowała go w policzek- Dobrze, idź.- Uśmiechnął się do niej promiennie
-Adaam.- Zawyła błagalnie Rachel- A popilnujesz moich toreb?
-Ja mogę.- Zaoferował Albert; popatrzyła na niego z pogardą, lecz kiwnęła głową na zgodę, po czym odwróciła się na szpilce i razem z Lucy poszły obejść galerię, która była zbliżona rozmiarem do największego stadionu piłkarskiego na świecie.
Rachel szła po prawej stronie Lucy przewyższając ją na swoich szpilkach o parę ładnych centymetrów i trajkotała o różnych stylizacjach jakie czasami tworzy na tablecie w wolnych chwilach. Po chwili gwałtownie się zatrzymałam i zaproponowała wejście do bardzo drogiego sklepu z biżuterią:
-Chodź!- Zawołała radosnym głosem
-Ale Rachel, tam jest strasznie drogo!- Zaprotestowała Lucy
-Oj, no daj spokój. Dla mnie to normalka.- Chwyciła ją za rękę i wepchnęła do środka.
W sklepie panował złoty blask, który potrafił oślepić równie dobrze jak śnieżnobiały pokój Lucy. Wszędzie stały gabloty z pięknie wyeksponowaną biżuterią. Pod jedną ze ścian znajdowały się same naszyjniki, pod drugą bransoletki, pod trzecią pierścionki, a na środku sklepu mini gablotki z kolczykami:
-Zobacz jakie te kolczyki są piękne!- Rachel pociągnęła Lucy za rękę pokazując jej parę kolczyków w kształcie serduszek
-Nooo, są nawet ładne.- Zgodziła się z nią Lucy
-Muszę je kupić.- Oznajmiła blondynka i poprosiła ekspedientkę o zapakowanie kolczyków
-No dobrze, jak chcesz.- Westchnęła dziewczyna.
Po zakupieniu kolczyków ruszyły na dalsze zakupy. Weszły do kilkunastu sklepów z ubraniami, butami i kosmetykami. Było tam kilka ciekawych rzeczy, które Lucy przymierzyła lub testowała , lecz nic nie pasowało do niej. W końcu znalazła wełnianą lekko wyblakłą jasno szarą bluzę, którą postanowiła zakupić:
-Nie!- Sprzeciwiła się Rachel, a Lucy zrobiła zdziwioną minę
-Ale dlaczego?
-Ja ci ją kupię.- Oznajmiła dziewczyna- Przecież obiecałam, że ci coś kupię więc...
-Aha, no dobrze, jak chcesz.- Dała za wygraną; czuła, że Rachel jak chce potrafi być uparta.
I tak oto bluza okazała się pierwszym prezentem od jej nowej przyjaciółki.
-Chciałam ci ją kupić dlatego, że będzie ci o mnie przypominać.- Posłała jej radosny uśmiech blondynka, a Lucy ten uśmiech odwzajemniła i wróciły do chłopaków:
-I jak tam? Kupiłaś jakieś nowe książki?- Zażartował Adam obejmując czule swoją żonę, która pokręciła przecząco głową
-Kupiłam jej sweter.- Pochwaliła się Rachel
-Sweter? Przecież jest jeszcze lato!- Oburzył się Albert, który oberwał łokciem w brzuch
-Będzie miała na zimę.- Odfuknęła blondynka
-Mhm.- Pokiwała głową Lucy
-Chyba będziemy się zbierać.- Oznajmił Adam patrząc na srebrny zegarek na swojej ręce
-Co? Dlaczego?!- Oburzyła sie Rachel
-Niedługo będzie u nas obiad, a później będziemy mieli gości.- Wyjaśnił jej spokojnie blondyn; jakich gości?, przeszło Lucy przez głowę
-No dobrze, to idźcie.- Zezwolił im Albert, a Rachel rzuciła mu zabójcze spojrzenie
-To do jutra.- Pożegnała się Lucy ze swoją przyjaciółką, która jej pomachała
-Cześć.- Adam również się pożegnał i trzymając Lucy za rękę ruszyli do wyjścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz