sobota, 10 września 2016

Rozdział 20 Historia prawdziwej miłości

Kiedy doszli do miejsca, gdzie było skupisko restauracji, Albert zaprowadził Lucy do Subway'a, gdzie usiedli przy jednym z wolnych stolików:
-Chcesz coś zjeść?- Zapytał
-Nie.- Odmówiła- Jak na razie to mam przeczucie, że zaraz zwymiotuję.
-Aha. No ok. Jakbyś się namyśliła to mów.- Poinformował ją i poszedł sobie coś zamówić.
Dziewczyna siedziała sama przy stoliku i wpatrywała sie w okładkę pierwszego tomu ,,Darów Anioła". Nie wiedziała co ma myśleć. Adam chyba ją lubi. Ona, Lucy, jest mu niepotrzebna. Niepotrzebnie się z nią żenił. Ta dziewczyna jest o wiele ładniejsza i bardziej do niego pasuje. Oboje rozmawiają tak, jak Adam by chciał rozmawiać z Lucy, ale to niemożliwe. Przecież ona od dziecka była uczona, że kobieta powinna znać swoje miejsce i mężczyźnie, który ją utrzymuje należy się szacunek i całkowite posłuszeństwo...
Jej myśli rozwiał Albert, który wręcz znikąd pojawił się przed nią z jedną z tych długich kanapek:
-Chcesz trochę?- Zaproponował, lecz ona pokręciła przecząco głową- Mmm, dobra.- Wziął kolejny kęs kanapki
-Albert?- Zaczęła Lucy
-Hm?
-Kim dla Adama jest tamta dziewczyna?- Zapytała lekko zakłopotana i zdziwiona, że odważyła się wypowiedzieć te słowa
-Rachel? Cóż, trudno mi powiedzieć kim jest dla niego teraz, ale wiem kim była. To stara historia i trochę pokręcona, ale jak chcesz mogę ci ją opowiedzieć.- Zaproponował, a ona kiwnęła głową- No więc, Rachel była jego pierwszą dziewczyną i narzeczoną. Pochodzi z wybitnej rodziny magnackiej. Jej ojciec ma świetny kontakt z Królem, więc jest dosyć wpływową personą. Rachel jako jego jedyna córka chodziła do najlepszej szkoły i miała najlepsze oceny. Nie dość, że piękna to i jeszcze mądra...- Wtrącił na chwilę- ... No, ale jej ojcu coś się ubzdurało, że Rachel powinna się ożenić w wieku trzynastu lat. I najpierw jej kandydatem byłem ja.- Tu na chwilę przerwał, by usłyszeć cichy jęk wydobywający się z ust Lucy, lecz nie doczekał się tego, więc dalej kontynuował- Całkiem nieźle się dogadywaliśmy. I pewnego dnia postanowiłem, że przedstawię ją mojemu najlepszemu przyjacielowi, którym był nikt inny jak Adam. Gdy tylko go zobaczyła wiedziałem, że właśnie sam sobie wbiłem nóż w plecy. Przyprowadzanie swojej narzeczonej do najprzystojniejszego chłopaka w regionie było największym błędem mojego życia. Widać było, że między nimi zaiskrzyło. Czułem się jak piąte koło u wozu, więc postanowiłem zerwać zaręczyny. Wiedziałem, że skoro zakochała się w nim to ja już nie mam szans, a poza tym bez sensu by było żenić się z kimś, kto jest zakochany w innej osobie. Ciągle by o nim myślała i patrzyłaby na mnie z odrazą.- Westchnął i kontynuował- W każdym razie zaraz po tym jak zerwałem zaręczyny, Adam się z nią zaręczył. Na początku byli szczęśliwi. Często widywałem ich razem trzymających się za ręce i śmiejących. Wtedy byłem wściekły na Adama, za to, że jest taki atrakcyjny dla wszystkich dziewczyn, że one uważają go za jakieś bóstwo... Ale trzeba było sobie jakoś radzić. W międzyczasie szukałem innej dziewczyny, z którą mógłbym się ożenić, lecz na próżno. Nie pozostało mi nic innego jak patrzenie na szczęście swojego przyjaciela i swojej ex narzeczonej. Pewnego dnia, pamiętam, że wtedy świeciło jasno słońce, a leżący na zewnątrz śnieg, wręcz oślepiał swoim blaskiem, Adam przyszedł do mnie. Wyglądał jakby spędził noc w klatce wygłodzonego lwa. Włosy w nieładzie, biała koszula porwana na strzępy, spodnie ledwo były spodniami:
,,Stary, co ci się stało?" Zapytałem o dziwo bez krztyny gniewu i zazdrości w głosie
,,Rachel... Ona..." Ciągle się jąkał, więc posadziłem go na swoim łóżku i przyniosłem coś ciepłego do picia.
,,No, co z nią?" Nie wiedziałem, czy to ona go tak poturbowała, czy po prostu z nim zerwała
,,Ona nie powiedziała mi... Nie powiedziała, że jest chora." Wykrztusił z siebie, a mi po plecach przebiegły ciarki
,,Jak to chora? Na co?" Dopytywałem się
,,Ma raka." Wypowiedział te krótkie zdanie, które spowodowało, że o mało nie zemdlałem
,,To niemożliwe! Przecież jest taka młoda!" Zaprotestowałem
,,Ja też w to nie wierzyłem, ale jak wczoraj zemdlała zawieźliśmy ją do szpitala i lekarz powiedział jednoznacznie, że ma chore krwinki." Wtedy zaczął ryczeć, a ja poklepałem go po ramieniu i zapewniłem, że wszystko będzie dobrze, ale on wiedział, że nie będzie...
Później wytłumaczył mi, że nie mógł spać, więc poszedł na nocny spacer i wpadł w rów. Wyszedł z niego cały oblepiony śniegiem, a później poślizgnął się i stoczył się z górki, po czym wpadł do kamienistej rzeki. Nad ranem nie chciał wracać do domu w tym stanie, więc zaszedł do mnie.- Wyjaśniał Albert, a Lucy tak zbladła, że jest to wręcz niemożliwe. Była zła na tą dziewczynę, ba! Nawet zazdrosna. Nie wiedziała, że w ogóle coś takiego mogła przeżyć. Czuła sie strasznie głupio, że oceniała ją po pozorach.- W końcu doszło do tego, że jedyną opcją był bardzo kosztowny i czasochłonny zabieg, który nie powiódł się... Rachel straciła swoje włosy i popadła w stan śpiączki. Wybudziła się jakieś dwa lata temu. Nie pamiętała, że Adam jest jej obecnym narzeczonym. Pamiętała, że ja zerwałem zaręczyny, ale nie wiedziała z jakiego powodu. Adam bardzo przeżył wiadomość, że ona nie pamięta tych mile spędzonych razem z nim chwil. Strasznie ją kochał, a ona po prostu teraz go nie znała. Nie chciał próbować drugi raz, bo bał się, że ta cała sytuacja może się powtórzyć, a poza tym ona słysząc, że kiedyś byli razem mogłaby poczuć przymus bycia z nim, co nie byłoby za dobre.- Lucy skojarzyło to się ze swoim przypadkiem. Co prawda nie była chora, ani nie straciła pamięci, lecz to ją wybrał Adam i ona musiała sie z nim ożenić z przymusu. Tylko dlaczego? Żeby przestał myśleć o Rachel? W tej chwili poczuła się jeszcze okropniej i nie wiedziała czy chce wysłuchać Alberta do końca- No i zostali tylko znajomymi. Jak widzisz włosy jej odrosły, chociaż nie całkowicie. Znaczna ich część jest po prostu sztucznie doczepiana. Prawdziwe włosy sięgają jej zaledwie do ramion, ale je sprytnie ukrywa, przecież jest mądra.- Mówił o niej tak, jakby nadal mu na niej zależało, lecz po spotkaniu z Rachel, Lucy zauważyła, że ona w subtelny sposób ignoruje Alberta:
-Ona jest na ciebie zła?- Zapytała w końcu
-Co? A, no trochę jest. To za te zerwanie zaręczyn. Nikt nie wyjaśnił jej oficjalnych powodów, więc myśli, że po prostu znudziła mi się jak stara zabawka i jest troche zła.- Wytłumaczył chłopak z lekkim rozbawieniem, lecz niewiele rozbawienia było w jego głosie- A, i jeszcze jedno. Przy niej nic nie wspominaj o tym, że była z Adamem i o tym, że wiesz, że ma krótkie włosy.- Upomniał ją
-Mhm.- Przytaknęła i w tym samym momencie pojawili się Adam i Rachel...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz